Rozmowa, która zawsze kończy się tak samo

Zaczyna się od zmywarki.
Albo od tego, kto miał zadzwonić do teściowej, albo od jednego zdania rzuconego w progu, kiedy jedno wraca zmęczone po dziesięciu godzinach, a drugie czekało cały dzień, żeby wreszcie coś powiedzieć.
Po trzech zdaniach oboje wiecie, dokąd to zmierza, bo znacie kolejne kwestie na pamięć. Po dziesięciu minutach jedno wychodzi z pokoju albo przestaje się odzywać na dwa dni.
Za tydzień to samo, tylko przy innej sprawie.
Powtarzalność jest tu najważniejszą informacją
Gdyby naprawdę chodziło o zmywarkę, rozmowa kończyłaby się różnie: raz lepiej, raz gorzej, zależnie od zmęczenia, humoru i tego, czy ktoś zdążył zjeść obiad. Skoro kończy się zawsze tak samo, to znaczy, że działa wzorzec, a nie temat.
W Analizie Transakcyjnej nazywamy to grą. Nie w sensie zabawy i nie w sensie manipulacji, bo nikt tego świadomie w ten sposób nie prowadzi. Gra to przewidywalna sekwencja wymian, która kończy się znanym, nieprzyjemnym uczuciem po obu stronach, ma stały przebieg, stałe role i stałe zakończenie, a mimo to za każdym razem obie strony są przekonane, że tym razem będzie inaczej.
To jest właśnie ta chwila, gdy w środku rozmowy przechodzi Ci przez głowę myśl: „no i znowu”. I mimo tej myśli mówisz następne zdanie, dokładnie to samo co zwykle.
Dlaczego samo postanowienie nie wystarcza
Dlatego, że wzorzec ma swoją logikę i dlatego, że paradoksalnie obie strony mają rację.
Każde z Was robi coś, co kiedyś było sensowną odpowiedzią na sytuację. Jedno podnosi głos, bo w domu, z którego pochodzi, ciszej nikt nikogo nie słuchał. Drugie milknie, bo w jego domu podniesiony głos zapowiadał coś, czego lepiej było uniknąć.
Obie strategie działały. Obie były mądre w swoim czasie. Problem polega na tym, że teraz uruchamiają się nawzajem: im głośniej pierwsze, tym ciszej drugie, im ciszej drugie, tym głośniej pierwsze. I żadne z Was nie robi przy tym właściwie nic złego.
Dlatego postanowienie „nie będziemy się już tak kłócić” wytrzymuje zwykle do drugiej trudnej rozmowy. Postanowienie działa na zachowanie, a wzorzec zagnieżdżony jest poziom niżej – w podświadomości i nie zna racjonalnego słowa „postanowienie”. W gabinecie najbardziej pomocny bywa moment, w którym para przestaje relacjonować ostatnią kłótnię, a zaczyna oglądać jej przebieg. Nie kto co powiedział i kto zaczął, tylko w którym dokładnie momencie każde z nich się włączyło i rozłączyło. I zaczyna sobie uświadamiać, że to zawsze wygląda podobnie.
Co można z tym zrobić
Pracę nad taką rozmową da się prowadzić dwiema drogami i warto wiedzieć, czym się różnią, bo służą do czego innego.
Terapia par zajmuje się wzorcem: skąd się wziął, co go uruchamia, jak wychodzić z niego zanim poniesie nas w to dobrze znane, nieprzyjemnie miejsce. Dotyczy relacji jako całości i wymaga, żeby obie strony chciały nad nią pracować.
Mediacja zajmuje się konkretną sprawą do ustalenia: podziałem obowiązków, opieką nad dziećmi, rozliczeniami, zasadami kontaktu po rozstaniu. Jest krótsza, bardziej zadaniowa i nie wymaga pracy nad relacją.
Kiedy co wybrać
Spróbuj tak:
- Chcemy zostać razem i przestać się tak kłócić → terapia par
- Musimy się dogadać w konkretnej sprawie, niezależnie od tego, co dalej → mediacja
- Jedno chce rozmawiać, drugie jeszcze nie → można przyjść samemu na konsultację
Ostatni punkt jest ważniejszy, niż się wydaje. Na pierwszą rozmowę można przyjść bez drugiej strony, jeszcze przed jej decyzją. Nie po to, żeby przedstawić swoją wersję i uzyskać potwierdzenie, że to jednak on czy ona ponosi winę, tylko po to, żeby zobaczyć, jaki jest Twój udział w tym wzorcu i czy da się go zmienić z jednej strony.
Czasem się da. Wzorzec potrzebuje dwóch osób, więc kiedy jedna zmienia swoją część, druga też musi zagrać inaczej, choćby dlatego, że stara odpowiedź przestaje pasować do sytuacji.
Jeśli chcecie przyjrzeć się temu razem, poza gabinetem, zobacz warsztat dla par Bliskość, w której jest miejsce dla dwojga.
Najczęstsze pytania
Bo powtarzalność wskazuje na wzorzec, a nie na temat. W Analizie Transakcyjnej opisuje się to jako grę: przewidywalną sekwencję wymian kończącą się znanym, nieprzyjemnym uczuciem po obu stronach. Uczestnicy nie robią tego świadomie.
Bo każda ze stron robi coś, co kiedyś było sensowną odpowiedzią na sytuację: podnosi głos, żeby zostać usłyszanym, albo milknie, żeby nie zaostrzać. Obie strategie kiedyś działały, a teraz uruchamiają się nawzajem.
Tak. Na pierwszą rozmowę można przyjść bez drugiej strony, jeszcze przed jej decyzją. Taka konsultacja służy rozeznaniu, czy sensowniejsza będzie terapia par, mediacja, czy praca indywidualna.
Źródła
- Berne E. (1964). W co grają ludzie — koncepcja gier psychologicznych.
- Karpman S. (1968). Fairy Tales and Script Drama Analysis — trójkąt dramatyczny.
Magister pedagogiki resocjalizacyjnej, absolwentka Centrum Analizy Transakcyjnej - CAT, członkini PTAT i EATA. Pracuję terapeutycznie w nurcie Analizy Transakcyjnej, pod regularną superwizją.