Dlaczego tak trudno poprosić o pomoc?

„Ja sobie poradzę.”
To zdanie słyszę częściej niż jakiekolwiek inne, a pada zwykle spokojnie, bez cienia buntu, czasem nawet z lekkim uśmiechem. Mówi je ktoś, kto naprawdę radził sobie przez dwadzieścia lat i ma na to twarde dowody: wychowane dzieci, utrzymaną pracę, przetrwane rozstanie, opłacone raty w miesiącu, w którym właściwie nie było z czego zapłacić.
Mówi je ktoś, komu przez całe życie powtarzano, że jest silny, i kto w to uwierzył, bo miał ku temu wszelkie podstawy. I właśnie dlatego to zdanie jest tak trudne do podważenia: ono jest prawdziwe.
Skąd się to u nas bierze
Przekonanie, że z problemami trzeba dawać sobie radę samemu, jest w Polsce mocne i nieźle udokumentowane. W badaniu Instytutu Psychologii Polskiej Akademii Nauk chęć samodzielnego poradzenia sobie okazała się najczęściej wskazywanym powodem niekorzystania z pomocy psychologicznej czy psychoterapeutycznej i zniechęcała prawie połowę badanych.
Nie brak pieniędzy, nie brak wolnych terminów i wcale nie odległość do najbliższego gabinetu. To.
Autorzy pytali dalej i okazało się, że pod tą deklaracją nie leży duma, jak zwykle zakładamy. Leży obraz siebie. Jestem osobą, która daje radę. Jestem tą osobą, do której się dzwoni, kiedy coś się dzieje. Sięgnięcie po pomoc bywa wtedy odbierane jako naruszenie tego obrazu, a więc jako coś, co trzeba by potem komuś wytłumaczyć.
Jedna z badanych ujęła to tak, że trudno cokolwiek dodać:
„Gdzie ja do psychologa? Ja twardo stojąca na ziemi? Ja jestem autorytetem dla nich, więc w ogóle to nie wchodzi w grę.”
Znam to zdanie także od środka. Przez lata byłam przekonana, że skoro potrafię poukładać cudzy biznes i cudzą strategię, to własne sprawy tym bardziej powinnam ogarnąć sama, najlepiej po godzinach i bez zawracania nikomu głowy. To przekonanie trzymało się mnie długo i sporo mnie kosztowało, zanim w ogóle zauważyłam, z czego wyrosło. Nadal jest we mnie żywe, ale dziś już odzywa się tylko sporadycznie i – jak większość naszych oswojonych trudności – potrafi być użyteczne w wyjątkowych sytuacjach.
Kiedy umiejętność zamienia się w pułapkę
Radzenie sobie samemu jest umiejętnością i warto to powiedzieć głośno, bo w rozmowach o terapii bywa traktowane jak wada charakteru albo objaw do wyleczenia. Nie jest ani jednym, ani drugim. Ktoś wypracował sobie sposób na trudność i ten sposób naprawdę działał, czasem przez pół, albo nawet przez większą część życia.
Kłopot zaczyna się dopiero wtedy, gdy ten sposób przestaje być wyborem, a zostaje jedyną znaną opcją.
Wtedy dzieje się kilka rzeczy naraz i wszystkie po cichu. Zawężamy sposoby reagowania do tych, które już znamy, bo na sprawdzanie innych brakuje miejsca i sił. Przestajemy pytać, bo samo pytanie oznaczałoby przyznanie się. Zaczynamy oceniać siebie za to, że nie wystarcza nam już to, co wystarczało kiedyś. A ponieważ nikt nam nie mówi, że tak być nie musi, uznajemy w końcu, że mamy po prostu gorszy okres i że przejdzie.
Czasem przechodzi. Czasem trwa siedem lat. Albo dziesięć czy dwadzieścia. A czasem całe życie.
Dawna decyzja, która kiedyś miała sens
W Analizie Transakcyjnej mówimy o tym w kategoriach dawnych decyzji skryptowych. To jest jedno z tych pojęć, po których ludzie zwykle milkną na dłuższą chwilę. Sposób, w jaki dziś reagujemy na trudność, powstał kiedyś jako najlepsze dostępne rozwiązanie.
Dziecko, które nauczyło się, że proszenie o pomoc kończy się wyśmianiem albo ciszą, przestaje prosić i bardzo dobrze, bo w tamtym domu była to rozsądna strategia przetrwania. “Włącza” w sobie driver, czyli specyficzny sterownik będący domyślnym rozwiązaniem w trudnych momentach – “bądź silny, bądź silna.”
Pytanie nie brzmi więc, czy tamta decyzja była dobra, bo była. Pytanie brzmi: czy nadal mi służy?
To jest cała różnica między obwinianiem rodziców a pracą terapeutyczną. Nie sprawdzamy, kto zawinił i komu wystawić rachunek. Sprawdzamy, co dalej robimy z czymś, co zostało zbudowane dawno temu i od tamtej pory nikt się and tym nie zastanawiał.
Trzy pytania, które warto sobie zadać
- Czy poradzenie sobie kosztuje mnie dziś więcej niż pięć lat temu?
- Czy mam kogoś, komu mówię o tym, jak jest naprawdę?
- Czy zdarza mi się myśleć „już nie chcę”, zamiast „nie dam rady”?
Ostatnie jest najważniejsze i najczęściej pomijane, bo brzmi najmniej dramatycznie. „Nie dam rady” to informacja o zasobach: brakuje sił, czasu, wsparcia, snu. „Już nie chcę” to informacja o czymś zupełnie innym — o tym, że sposób, w jaki żyjemy, przestał być nasz.
Co jest po drugiej stronie
Praca nad sobą nie odbiera umiejętności radzenia sobie, choć często właśnie tego dotyczy największa obawa wielu osób. Poszerza za to zestaw możliwości, dzięki którym sobie radzimy. Zamiast jednego sposobu, wypracowanego w wieku ośmiu czy dwunastu lat i używanego od tamtej pory przy każdej okazji, pojawia się wybór. Czasem nadal wybierzesz poradzenie sobie w pojedynkę, bo tak będzie po prostu sensowniej. Różnica polega na tym, że to będzie decyzja, a nie odruch.
Jeżeli poznajesz siebie w którymś z tych trzech pytań, to nie znaczy, że sobie nie radzisz. Znaczy tylko tyle, że radzenie sobie przestało być wyborem.
A to jest całkiem dobry moment, żeby porozmawiać.
Jeśli ten temat wraca w Twoim zespole albo w rodzinie, zobacz warsztat Granice, asertywność i odpowiedzialność.
Najczęstsze pytania
Nie. Radzenie sobie samemu jest umiejętnością i zwykle działało przez lata. Praca nad sobą poszerza to, czym możemy zareagować, zamiast zastępować dotychczasowe sposoby. Problemem jest dopiero sytuacja, w której radzenie sobie przestaje być wyborem i zostaje jedyną znaną opcją.
Z badania Instytutu Psychologii Polskiej Akademii Nauk z 2025 roku wynika, że skorzystało z niej około ośmiu procent badanych. Najczęściej wskazywanym powodem rezygnacji była chęć samodzielnego poradzenia sobie, która zniechęcała prawie połowę badanych.
Pomocne są trzy pytania: czy poradzenie sobie kosztuje mnie dziś więcej niż pięć lat temu, czy mam komu powiedzieć, jak jest naprawdę, oraz czy zdarza mi się myśleć „już nie chcę” zamiast „nie dam rady”. Ostatnie z nich mówi najwięcej.
Źródła
- Adamczyk, D., Furman, A., Marchlewska, M., Rogoza, M., Molenda, Z.,Bagrowska, P., Gawęda, Ł., Pochwatko, G., Grzeszczuk, M. (2025). Korzystanie z pomocypsychologicznej. Co zachęca, a co powstrzymuje? Raport z badania ilościowo – jakościowego. Instytut Psychologii Polskiej Akademii Nauk.. Licencja CC BY 4.0.
- Berne E. (1961). Transactional Analysis in Psychotherapy — koncepcja dawnych decyzji i skryptu życiowego.
Magister pedagogiki resocjalizacyjnej, absolwentka Centrum Analizy Transakcyjnej - CAT, członkini PTAT i EATA. Pracuję terapeutycznie w nurcie Analizy Transakcyjnej, pod regularną superwizją.